Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brokat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brokat. Pokaż wszystkie posty

Folia laserowa z Lady Queen

Cześć! ;) Na tę paczkę z LadyQueen czekałam od listopada. Bardzo mi na niej zależało, bo nie mogłam doczekać się, aż stworzę efekt potłuczonego szkła na swoich paznokciach. Miały mi w tym pomóc dwa produkty z wyżej wspomnianego sklepu. Jeden z nich już zdziałał cuda i dzisiaj go Wam pokażę :)

Wiem, że dosyć często narzekam na to, że aparat nie potrafi czegoś uchwycić (albo to ja nie potrafię używać aparatu :D) i tak jest i tym razem. W każdym razie mogło być dużo gorzej, bo efekt i tak jest całkiem dobrze widoczny. Bazą pod moje zdobienie był boski lakier Sensique "Fireworks". Nie chciałam używać czarnej bazy, bo na to przyjdzie jeszcze pora ;) To, co powstało na moich paznokciach przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Po przyklejeniu folii paznokcie mieniły się jak oszalałe i zyskały trójwymiarowość. Nie mogłam przestać na nie patrzeć! Co do kwestii technicznych: ten samoprzylepny holograficzny papier kosztuje $2.99 za jeden arkusz o wymiarach 7.5cm na 4.5cm. Oczywiście przed przyklejeniem na paznokcie musimy go pociąć i to daje nam wiele możliwości. Wszystko zależy od naszej wyobraźni :) Ja postawiłam na tradycyjne trójkąty. Do wyboru macie aż 36 opcji kolorystycznych - na prawdę można dostać oczopląsu, chciałabym mieć je wszystkie w domu! Niestety zauważyłam jedną drobną wadę tego produktu - pod dwoma warstwami topu traci ten swój holograficzny blask. Nie całkowicie, ale znacznie. Zdjęcia zrobiłam z jedną warstwą top coatu dlatego efekt jest jeszcze widoczny. Może to wina Seche Vite?

Jeśli jesteście zainteresowani tym produktem, znajdziecie go pod TYM LINKIEM. Nie zapomnijcie też zajrzeć do działu Nail Art, w którym znajdziecie wiele świetnych ozdób do paznokci :)


Na koniec chciałabym przypomnieć o moim kodzie rabatowym do sklepu LadyQueen: "CALC15" :)

http://www.ladyqueen.com/1pc-bright-natural-nail-shell-paper-hard-version-colorful-shell-nail-jewelry-mirror-symphony-shell-nail-art-sticker-decal-36color-options-na0847.html

Co sądzicie o tym efekcie? Ostatnie zdjęcie zdecydowanie najlepiej oddaje piękno tej folii :)

Color Club - Covered in diamonds

Od zawsze podobały mi się wszelkiego rodzaju flejki i folijki w lakierach. Gdy pierwszy raz zobaczyłam swatche lakieru firmy Color Club (swoją drogą jednej z moich ukochanych) o nazwie "Covered in diamonds" wiedziałam, że pewnego dnia musi wpaść w moje ręce. Szukałam i szukałam, niestety ciężko było mi na niego trafić stacjonarnie, nawet w Stanach, ale ciągle dzielnie wisiał na mojej wishliście. Rok temu w moje urodziny wreszcie się doczekałam i dostałam to cudo w prezencie. Pomyślicie pewnie, że pełno jest lakierów tego typu (chociażby dupe z Golden Rose Jolly Jewels) ale wierzę w to, że ten jest wyjątkowy :D No spójrzcie tylko na to <3


Covered in Diamonds to przezroczysta baza z opalizującymi folijkami. Najkorzystniej wyglądają one na ciemnych lakierach, zwłaszcza na czarnym, oczywiście jak to ja, musiałam postawić na efekt "wow". Od razu mówię, że tradycyjne nakładanie nie ma zupełnie sensu - w ten sposób jak dobrze pójdzie to zostaną nam na paznokciu ze 3 kawałki folii. Widoczny na zdjęciach efekt osiągnęłam nakładając CiD gąbeczką. W przypadku tego lakieru im więcej, tym lepiej :D Kilka odciśnięć gąbeczki, na to top coat i diamentowy efekt gotowy. UWIELBIAM go! Jest tak bardzo w moim stylu.


Gdy przyszło do zmywania, zachwyt minął :D Pomogły mi co prawda różowe klipsy z Lady Queen o których pisałam jakiś czas temu, ale jest to ten typ lakieru, którego tak łatwo się nie pozbędziesz. Od tarcia wacikiem po paznokciach bolała mnie ręka, ale i tak nie żałowałam bo z tym zdobieniem czułam się fantastycznie.


Lubicie takie zdobienia na co dzień, czy raczej zostawiacie na specjalne okazje? :)

Sensique Nail Art 199 "Confetti"


Hej hej :) Jak tam plany na majówkę? Ja wreszcie znalazłam chwilę czasu, by pokazać Wam przepiękny lakier Sensique ze stosunkowo nowej serii Nail Art. Nosiłam go już całkiem dawno temu, bo w marcu, ale jego kolej przyszła dopiero teraz. "Confetti" to holograficzny micro brokat o niebiesko-fioletowym kolorze, zatopiony w bezbarwnej bazie. Za 7ml produktu zapłacicie ok. 6zł w drogeriach Natura. Według mnie ten lakier idealnie wygląda na czarnej bazie, uzyskujemy wtedy efekt pięknego, rozgwieżdżonego nieba. Zobaczcie, jak się błyszczy :) Aby osiągnąć taki efekt użyłam dwóch warstw czarnego Wibo 34 a na to dwóch Sensique oraz topu Sally Hansen Insta Dri. Zakochałam się w tym lakierze, jest taki, jaki lubię, czyli błyszczący :D W sztucznym świetle wygląda nieziemsko, ale w dziennym też daje radę. Zmywanie to masakra, radzę od razu użyć folii aluminiowej, żeby sobie nie psuć nerwów ;)


I co o nim myślicie? :) Ja muszę jeszcze spróbować innych wersji kolorystycznych bazy, bo ten na pierwszy rzut oka niepozorny lakier ma bardzo duży potencjał :)

Color Club - Gift of Sparkle

Hej hej :) Jak się macie? Ja ostatnio jakoś nie mam na nic czasu i czuję się nieogarnięta. Mam nadzieję, że to minie. Na szczęście w kwestii paznokciowej nie zwalniam tempa, dwa razy w tygodniu jest obowiązkowe malowanie. Dzisiaj przybywam z podwójną recenzją - jako baza lakier Color Club, jako dodatek srebrna naklejka oczywiście tradycyjnie z Born Pretty Store. Zacznijmy może od naklejek.


Za 2.97$ dostajemy cały arkusz (mniej więcej rozmiaru A4) naklejek w różnych kształtach. Znajdziemy wśród nich pająki, motylki, diamenty, serduszka, a także wzory całopaznokciowe, które najbardziej przykuły moją uwagę. Do wyboru są dwie wersje kolorystyczne - złota i srebrna, ja akurat wybrałam tę drugą. Jeśli chodzi o efekt sam w sobie, jest ciekawy, nieco 3D, na pewno dodaje pazura zdobieniu. Naklejki mają jednak wielką wadę, która sprawiła, że po zrobieniu zdjęć je odkleiłam. Są bardzo niesympatyczne w obsłudze, ponieważ nie składają się jedynie z tej srebrnej "ramki", mają też przezroczyste tło. Tło to jest bardzo sztywne, ciężko dopasowuje się do kształtu paznokcia, najczęściej zwyczajnie odstaje na bokach. I nie jest to jedynie kwestia wzoru całopaznokciowego, bo testowałam też te mniejsze wzory. Pewnie myślicie sobie "Dlaczego nie pokryła tego topem?". Pokryłam. Kompletnie nic to nie dało, po wyschnięciu topu bez problemu odkleiłam naklejkę z paznokcia. Na pewno zrobię drugie podejście do tego produktu, ale na razie bardzo się zniechęciłam. A szkoda, bo na tych naklejkach bardzo mi zależało. Znajdziecie je TUTAJ, jak widzicie na zdjęciach klientów inne dziewczyny poradziły sobie z nimi lepiej, może mam za bardzo wypukłe paznokcie? Następnym razem użyję tylko kawałka wzoru.
Z moim kodem rabatowym "LAFX31" otrzymacie 10% zniżki na zakupy w Born Pretty Store, a wysyłka jest zawsze darmowa, więc warto się rozejrzeć :)



 Przejdźmy teraz do drugiej części recenzji, tej trochę bardziej optymistycznej, a mianowicie do bazy mojego zdobienia - lakieru Color Club "Gift of Sparkle". Kupiłam go na targach Beauty Forum w szalonej cenie 10zł. Od razu bardzo mi się spodobał, zresztą nie tylko mi, bo dziewczyny też się nad nim zastanawiały :D Gift of Sparkle to granatowa, dosyć przezroczysta baza, w której zanurzony jest fioletowy i czerwony pyłek oraz malutki holograficzny brokat. To zdecydowanie niecodziennie połączenie. Na żywo i w butelce widać bardziej fioletową poświatę, natomiast na zdjęciach wygląda bardziej granatowo. Co do krycia, nałożyłam dwie cienkie warstwy, ale w niektórych miejscach spokojnie można by dodać trzecią, lub od razu użyć jakieś granatowej/fioletowej bazy. Zmywanie zapewne będzie koszmarem, ale o tym przekonam się dopiero dziś wieczorem. Jestem bardzo zadowolona, że kupiłam ten lakier, mimo że mam kilka nieco podobnych, ten ma w sobie coś oryginalnego. Daje trochę efekt Galaxy i pięknie połyskuje, nawet bez bezpośredniego słońca.


Miałyście kontakt z takim rodzajem naklejek? Jak Wam się podoba ten galaktyczny lakier? :)
Do napisania!

Models Own Artstix "Boogie Dream"

Witam Was kochane kobiety, wszystkiego pięknego i lakierowego z okazji naszego święta! :) Być może niektóre z Was spędzają je na targach Beauty Forum. Ja byłam tam wczoraj i wróciłam z 7 nowymi lakierami. Ceny z roku na rok są coraz lepsze, aż trudno w to uwierzyć! Wyprzedażowe Orlątka w cenie 10zł to spełnienie marzeń lakieromaniaczki.
W dzisiejszym poście oczywiście nie zabraknie odrobiny glitter placementu, ale głównym bohaterem jest tu podwójny lakier Models Own Artstix, któremu niestety zapomniałam zrobić zdjęcia. Jak znajdziecie w internecie to będziecie wiedziały o co chodzi ;) Mamy do dyspozycji kremowy, dobrze kryjący pastelowy fiolet, a po drugiej stronie oryginalny topper z brokatem w nieregularnych kształtach. To połączenie prezentuje się bardzo dobrze, przede wszystkim nie jest nachalne, a jednak błyszczy. Aplikacja jest wygodna, tak jak wspomniałam wcześniej, krem jest dobrze kryjący, brokat rozprowadza się równomiernie. Ze zmywaniem trochę gorzej, użycie folii na pewno ułatwi Wam zadanie. Na palcu serdecznym ułożyłam holograficzne hexy, tym razem dość niestandardowo i wydaje mi się, że wygląda to dosyć ciekawie. Przez przypadek powstał trochę geometryczny i trójwymiarowy efekt ;)


Najlepsze w tym wszystkim jest to, że duet Models Own Artstix kupiłam w TKMaxxie za 8zł :D Gdyby był droższy pewnie nie zwróciłabym na niego uwagi, ale po pomalowaniu jestem zadowolona z zakupu.
Jestem strasznie ciekawa Waszych targowych zdobyczy! :D
Do napisania :*

Placement na granatowo

Hej hej, tyle się dzieje ostatnio, że jakoś nie mam głowy do postów. Przede wszystkim jestem zasypana produktami bornprettystore które czekają na recenzję, muszę chyba zrobić na nie osobne pudełko żeby się w tym wszystkim nie pogubić :D Tak to jest, za recenzje dostaje się punkty a za punkty nowe produkty, więc żal nie korzystać.
Mam nadzieję, że nie macie jeszcze dosyć moich brokatowych zdobień, bo one nie mają końca :D Dzisiejsze jeszcze na starym kształcie paznokci (tak kocham mój obecny kształt, że nie wyobrażam sobie teraz powrotu do poprzedniego!). Do zdobienia użyłam holograficznych piegów kupionych na jesiennych targach Beauty Forum (a za tydzień kolejne targi, jak ten czas leci :)). Zdjęcia robiłam na przystanku w oczekiwaniu na autobus. Tak, wszystkie moje zdjęcia powstają w podobnych warunkach, a przynajmniej te na insta. Zawsze staram się jakoś przyczaić żeby nikt mnie nie widział jak fotografuję swoje paznokcie, bo wygląda to co najmniej dziwnie. Oczywiście nigdy mi to nie wychodzi i muszę patrzeć na te zdziwione spojrzenia przechodniów lub znajomych, którzy akurat w tym momencie musieli przechodzić obok mnie. No a wracając do zdobienia: zdobienie jak zdobienie, tyłka nie urywa, co nie zmienia faktu, że glitter placement wciąż jest moją największą miłością :D


Claire's "Dizzy" w placement'cie

Nadeszła wreszcie od dawna oczekiwana chwila - pierwszą sesję na studiach mam już za sobą. Teraz przez kolejne 3 miesiące mogę nic nie robić! Cudowne uczucie. Na pewno zauważyliście, że ostatnio mam duże blogowe zaległości. Postaram się ogarnąć i pododawać nowe posty, bo mam Wam do pokazania dużo rzeczy :) Maraton po moich zaległych zdobieniach zaczniemy od kolorowego glitter placementu. Pamiętacie falę szaleństwa na punkcie lakieru z Claire's o nazwie "Dizzy"? Jako że ciężko się go używa w tradycyjny sposób, stwierdziłam, że dam mu drugą szansę i ułożę go sama. powstały z tego różowo-zielonożółte ukośne paski, które nie są idealne, ale come on, ile trzeba mieć cierpliwości żeby to dokładnie poukładać! :D


Zdobienie stare jak świat, co widać po moich paznokciach (nie ogarniam co to za długość i kształt i jak mogłam mieć coś takiego) ale samo w sobie mi się podoba. Placement jest zdecydowanie moją ulubioną metodą zdobienia!
Do napisania :*

Essence - "Disco Disco"

Witam Was w nowym roku! :) Macie jakieś postanowienia? Jak się bawiliście i jak zaczęliście 2015? Ja akurat pojechałam na Sylwestra na drugi koniec Polski - do Gdańska. Byłam wykończona, ale warto było ;) W moim dzisiejszym poście chciałabym pozostać w klimatach sylwestrowych, zwłaszcza że mamy karnawał i wszelkie błyskotki są jak najbardziej wskazane. Przedstawiam Wam topper "Disco Disco" z Essence. Kupiłam go dawno temu, teraz nie jest już w sprzedaży, a szkoda. Przez długi czas go nie doceniałam i dopiero ostatnio mnie natchnęło na coś błyszczącego na paznokciach. Nałożyłam jedną warstwę D.D. na czarny Golden Rose Rich Color 35 i pokryłam topem Sally Hansen Insta Dri. Efekt był lepszy, niż się spodziewałam - moje paznokcie wyglądały jak rozgwieżdżone niebo, a co najmniej jak potłuczona kula dyskotekowa :) Oczywiście zdjęcia zupełnie tego nie oddają (brak słońca to koszmar przy swatchowaniu), ale na żywo ten topper zdecydowanie cieszy oczy.


Toppery z Essence bywają nieco problematyczne - albo ciężko się je nakłada, albo szybko gęstnieją. Tego osobnika dotyczy ta druga cecha, nie zaszkodzi raz na jakiś czas go rozcieńczyć. Jeśli chodzi o zmywanie, nie obejdzie się bez folii aluminiowej, chyba że macie duuużo cierpliwości. Sprawcami całego zamieszania są holograficzne kwadraciki i heksy, które wyglądają cudownie, ale trochę traci się do nich sympatię, gdy przychodzi do zmywania. Długo nie używałam tego lakieru z jednego powodu - wydawał mi się za "zwykły", no bo co to jest? Zwykły, srebrny, holograficzny brokat. Cieszę się, że się do niego przekonałam, bo czasem mniej znaczy więcej. Tak, dla mnie taki brokat to bardziej "mniej" niż "więcej" :P Oczywiście nie obyło się bez rozmazanego zdjęcia, na którym widać stopień połyskiwania w świetle sztucznym:


Jeśli traficie gdzieś jakimś cudem na ten lakier, chyba Wam go polecam, zwłaszcza jeśli nie macie w swojej kolekcji nic podobnego. Warstwa czarnego, warstwa Disco Disco i jesteście gotowe ruszać na parkiet! :D Albo chociaż na uczelnię/do pracy :>


Jak Wam się podoba? Może nie jesteście przekonane do takich błyskotek?
Do napisania!

OPI: "I snow you love me"


Witajcie kochani. Sezon na zimowe zdobienia rozpoczęty, mimo, że za oknem ani grama śniegu. Dzisiejsze zdobienie powstało dawno temu, ale idealnie wpasowuje się w ten klimat. Po raz kolejny postawiłam na glitter placement.


Lakier OPI "I snow you love me" to przezroczysta baza z ok. 2 milimetrowymi srebrnymi holograficznymi kółeczkami. Kupiłam go głównie do glitter placementu, ponieważ spodziewałam się, że tradycyjne nakładanie go będzie masakrą. Zawsze tak jest z takimi lakierami - męczysz się 5 minut a na paznokciu zostają maksymalnie 3 brokaciki. Typowe :P Myślę, że takie toppery były inspiracją do stworzenia placementu.

Wracając do OPI, nie wypowiem się na temat schnięcia, zmywania itp, a na temat brokatu. Jest niesamowity, tak daje po oczach, że może oślepić. Uważajcie na oczy, gdy na Wasze paznokcie padnie promień słońca. Zdjęcia były robione w cieniu, a i tak widać tę cudowną holograficzną moc <3 Bazą pod glitter i jego towarzyszem na palcu małym i wskazującym był srebrny Essie "No place like chrome". Tak btw, nie mogę się doczekać, kiedy polskie firmy zaczną brać przykład z Colour Alike i nadawać lakierom pełne nazwy. Moim zdaniem to przyciąga klientów, wolę kupić lakier który nazywa się "I snow you love me" niż np. "001" :D


Co sądzicie o tym zimowo-śnieżno-holograficzno-sylwestrowym zdobieniu? ;)

Tęczowe hexy

No i przyszła zima. Jak idę na zajęcia to tak zamarzam, że zastanawiam się, co będzie jak temperatura spadnie do minus kilkunastu stopni. Brr!
W poprzednim poście przywoływałam zeszłoroczną zimę, pora więc trochę się ogrzać przy zdobieniu z tegorocznych wakacji. Nie wiem, czy pamiętacie, ale do mojej kolekcji trafiła wtedy tona woreczków z różnymi brokatami, bo postanowiłam rozwijać moją glitter placementową pasję. To zdobienie jest jednym z moich pierwszych wykonanych tą metodą, od tamtego czasu powstało ich kilka, a w przyszłości powstanie jeszcze bardzo dużo! :)


Do wykonania manicuru potrzebowałam dwóch warstw białego lakieru Sensique 101 i nakładanych ręcznie półprzezroczystych heksów w pięciu kolorach. Tak powstała moja przypominająca nieco rybią łuskę heksowa tęcza :)


Uwielbiam glitter placement za to, że daje nieskończoną ilość możliwości, wystarczy trochę pokombinować z rodzajami brokatu i jego ułożeniem :)
Co sądzicie o tym zdobieniu?

Mat i błysk

Cześć cześć :) Jeśli śledzicie mojego instagrama to pewnie zauważyliście, że coraz częściej bawię się w tzw. glitter placement, czyli ręczne układanie brokatu na paznokciach. Na taki sposób zdobienia paznokci wpadłam właściwie sama, daaawno temu, gdy postanowiłam, że brokat Essence nie nadaje się do nakładania tradycyjną metodą. Zapraszam na post z tym zdobieniem, tutaj :) Dopiero w tym roku zaczęłam się bliżej interesować glitter placementem, szczególnie, gdy trafiłam na bloga Laury. Obecnie staram się jak najwięcej trenować tę technikę, bo jak wiadomo, ćwiczenie czyni mistrza. Pokazywałam Wam już moje neonowe gwiazdki, dziś przyszła pora na dosyć stare (ale jare) zdobienie sprzed 3 miesięcy. Matko, jak ten czas leci!


Do wykonania zdobienia użyłam czarnego lakieru Golden Rose Rich Color 35, topu matującego OPI, złotego Miss Selene 157, różowego H&M Pink Preppy, a brokat pochodzi z zestawu ozdób z Essence. Nakładałam go na mokry lakier za pomocą sondy i pokryłam topem Seche Vite. Niestety mam to do siebie że bardzo lubię zdrapywać takie rzeczy z paznokci, więc zdobienie nie wytrzymało długo, ale byłam nim zachwycona :D



Pogrzebcie w szufladach, może macie jakiś brokat który nadaje się do placementu? Warto spróbować tej techniki bo jest łatwa i efektowna. Wiem, że dużo osób twierdzi, że nie ma do tego cierpliwości, ale naprawdę, to nie wymaga aż tak dużo czasu :)

Jestem ciekawa Waszej opinii o tym zdobieniu :)
Do napisania :*

Claire's - "Jazz"

Cześć :) W ostatnich dniach miałam ręce pełne roboty i byłam zabiegana więc dopiero dzisiaj znalazłam czas, żeby coś dla Was napisać, bo zajęcia mam na 15, hehe. Zaczęłam studenckie życie i jak na razie bardzo mi się podoba (część towarzyska, nie zajęciowa :P). 

Lakier "Jazz" ze sklepu Claire's chodził za mną od dawna. Na jego zakup zdecydowałam się jednak dopiero po zobaczeniu recenzji Zu. Zawsze to mówię, ale powtórzę jeszcze raz: na zdjęciach Zu podoba mi się każdy możliwy lakier i chce wszystkie kupować. Na moich dłoniach Jazz nie do końca mi się spodobał, ale jak patrzę teraz na zdjęcia (robione daaaawno temu) to chyba chcę dać mu drugą szansę :)


W jasnofioletowej mlecznej bazie pływają hexy w dwóch rozmiarach i kilku kolorach oraz niebieskie kółeczka, na które ciężko trafić. Całość wygląda bardzo wesoło i jogurtowo, kojarzy mi się np. z Disneylandem (no jasne, bo z czym innym może mi się coś kojarzyć?) i wywołuje uśmiech na mojej twarzy w ten paskudny, deszczowy dzień. Brokat nieco odstaje, dlatego warto wygładzić paznokcie top coatem. Zmywanie jak się pewnie domyślacie nie należy do najłatwiejszych, ale takie życie lakieromaniaczki, co poradzę, że kocham brokat :3


Jak Wam się podoba?

Przepraszam, że jestem taka zacofana z Waszymi blogami, może w weekend uda mi się to nadrobić. Nawet paznokci ostatnio nie mam czasu pomalować, a jak już pomalowałam to nie miałam kiedy zrobić zdjęć i starły mi się już końcówki :< I jeszcze nie pochwaliłam Wam się, co kupiłam na targach!

Do napisania, misiaki <3