Pokazywanie postów oznaczonych etykietą golden rose. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą golden rose. Pokaż wszystkie posty

Granatowa panterka

Swojej premiery doczekał się wreszcie trzeci i ostatni arkusz naklejek z LadyQueen :) Pokazywałam Wam już naklejki komiksowe i kwiatowe, teraz czas na wzory abstrakcyjne. Zdecydowanie przewagę ma tu panterka w różnych wersjach kolorystycznych - od tęczowej po granatową, którą Wam dzisiaj pokazuję. Nie mam nic nowego do dodania na temat naklejek, bo w użyciu są identyczne jak te z dwóch poprzednich postów - działają bez zarzutu, a 12 wzorów na jednym arkuszu w cenie $3.98 (hmm chyba podrożały) to super oferta. Wzory z tego arkusza są kolorowe i niezobowiązujące, więc bardzo przypadły mi do gustu. Produkt znajdziecie TUTAJ.

Jak widzicie na zdjęciach, tym razem zdecydowałam, że naklejka wodna wyląduje tylko na jednym palcu - środkowym. Trzeba czasem przystopować z wyrazistymi wzorami, więc pozostałe paznokcie zostawiłam inne. Kciuk, wskazujący i mały palec nosiły na sobie granatowy piasek z holograficznym brokatem  z Golden Rose. Biedny lakier ma już swoje lata. Jak wielka była moja rozpacz, gdy zobaczyłam, że prawie nie nadaje się do użytku! W ruch poszedł rozcieńczacz, który i tak niewiele mógł zdziałać. Malowanie glutem było trochę uciążliwe, ale ostatecznie się udało. Na koniec postanowiłam pokryć piasek topem Seche Vite. Czy Wam też znudziły się piaski? Dzięki temu Golden Rose Galaxy 14 zyskał głębię i nowe życie :) Palec serdeczny to klasyka - biały Sensique 101 i moje ukochane cyrkonie, kupione w różnych źródłach :) Na jednym zdjęciu nawet załapała się moja srebrna kurtka - jak zobaczycie w Warszawie na ulicy jakiegoś astronautę, to znaczy, że to ja :D


Ciekawa jestem Waszego zdania na temat tego zdobienia i lakierów piaskowych - myślicie, że to już przeszłość? :)
Nie zapomnijcie zajrzeć do działu Nail Art i skorzystać z mojego kodu na 15% rabatu w LadyQueen:

http://www.ladyqueen.com/

A w następnym poście tak dla odmiany kolejna recenzja ;) Moje szuflady zdecydowanie mają dość tych wszystkich przesyłek :D Do napisania!

14 najlepszych lakierów 2014 roku

Hej hej :) Cieszę się, że spodobały Wam się błyskotki z poprzedniego posta. Zawitał do nas Nowy Rok, dlatego pora na podsumowanie tego ubiegłego. Rok temu mogliście poczytać o moich ulubieńcach 2013, dzisiaj pokażę Wam, które lakiery z mojej kolekcji zaskoczyły mnie w roku 2014. Są wśród nich zarówno lakiery, który miały premierę w ubiegłym roku, jak i te starsze, których z jakichś powodów nie używałam wcześniej. Jeśli chcecie od razu zobaczyć, kto wygrał, śmiało scrollujcie w dół ;)

 (obowiązkowe rodzinne zdjęcie)

Zaczniemy od ostatniego miejsca... :)

14. Golden Rose Carnival 26
Z tym lakierem jestem baardzo związana emocjonalnie. Jego recenzja jest najczęściej wyświetlanym postem na moim blogu i jedynym udostępnionym przez samo Golden Rose na facebooku, a także sprzedałam jego zdjęcia i pierwszy raz zarobiłam na mojej pasji. Może nie jest jakiś piękny, właściwie to jakoś szczególnie mi się nie podoba, ale ma w sobie coś niezwykłego, co sprawiło, że od razu chciałam go kupić - brokat w kształcie kwiatków <3

13. Essie "Good as Gold"
Nigdy nie spodziewałam się, że zwykły złoty lakier może mi się tak spodobać. Przywiozłam go z wakacji i nigdy nie używałam (nie przepadam za Essie), ale gdy już użyłam byłam zachwycona.

12. Models Own "Grape Juice"
Był taki okres w tym roku (a może rok temu?), że kupowałam wszystko w odcieniach pastelowego fioletu. Co z tego, że nie lubię fioletowego, MUSIAŁAM mieć wszystkie takie lakiery. Najpiękniejszym z nich i zupełnie bezkonkurencyjnym jest właśnie Grape Juice.

11. Savina "Beach Ball", China Glaze "Flip Flop Fantasy", Color Club "East Austin"
Ciężko byłoby wybrać tylko jeden lakier z tej trójki. Rok 2014 przyniósł mi zafascynowanie kolorem łososiowym w każdym odcieniu. Gdy mam to trio w swojej kolekcji, nic więcej mi nie trzeba do szczęścia :D

10. Chanel "Rouge Noir"
Takie kolory to nie moja bajka, ale w tym przypadku przepadłam - ten lakier Chanel to przepiękne wampowe bordo wpadające w czerń, wygląda bardzo elegancko i pasuje chyba do każdej karnacji.

9. MIYO "Kiwi"
Nie widać tego na zdjęciu, ale "Kiwi" to bardzo jasna, pastelowa zieleń. Jest wyjątkowy, pasuje do wszystkiego i chyba ciężko znaleźć podobny kolor u innych firm. Tak mi się spodobał, że kupiłam go też jako nagroda w moim urodzinowym rozdaniu :)

8. Marmurek Lemax
Neonowe marmurki były hitem tego roku. Oczywiście zielonożółty najbardziej podbił moje serce i to właśnie on trafił do rankingu. Uwielbiam takie kolory! I tę niską cenę max. 5zł ;>

7. Lovely Ibiza 1 i 3
Numerek 2 trafił do mojej siostry, ale kocham go równie mocno :D Tegoroczna wakacyjna limitka Lovely wzbudziła wiele kontrowersji z powodu ostrzeżenia "do stosowania wyłącznie na sztuczne paznokcie". Lakieromaniaczki oczywiście nie odpuściły i i tak używały ich normalnie, również ja. Te piaski są genialne!

6. OPI "Kiss Me At Midnight"
Urodzinowy prezent od przyjaciela. Miałam co do niego mieszane uczucia, bo kilka razy był usuwany z wishlisty, a potem na nią wracał. Dobrze, że do mnie trafił, bo jest zupełnie wyjątkowy :) Nigdy bym nie pomyślała, że taki odcień niebieskiego może mi się spodobać na moich paznokciach. Nie wspominając już o mojej mamie, która jest jego fanką nr 1 :D

5. Orly "Lunar Eclipse"
To cudeńko kupiłam na targach, pewnie wyłącznie dlatego, że kosztowało tylko 13zł. Normalnie bym nawet nie spojrzała na lakier tego typu ale muszę Wam powiedzieć, że to Orlątko wie, jak rozkochać w sobie lakieromaniaczkę :D Mając "Lunar Eclipse" na paznokciach nie mogłam oderwać od niego wzroku!

4. Golden Rose Scale Effect
Bardzo żałuję, że ta czwóreczka nie znalazła się na podium. Pisałam o nich całkiem niedawno, były moim największym lakierowym marzeniem, które zostało w końcu spełnione. Nie są już produkowane czego nie rozumiem, ale jako fanka flakies skoczyłabym za nimi w ogień :D

3. Catrice "Play it Blue"
Brązowy medal w tegorocznym zestawieniu przypada mojej wielkiej miłości, czyli błękitnemu lakierowi Catrice. To jedyny lakier, którego posiadam dwa egzemplarze - nie mogłam odpuścić i kupiłam u Diunay drugą buteleczkę :) Jest błękitem idealnym, którego długo szukałam.

2. Barry M "Ridley Road"
Ten maluszek jest dobrze znany każdej lakieromaniaczce. Piasek-legenda. Mięta idealna. Wygląda pięknie na każdych paznokciach, chociaż nie zasługuje na noszenie go na takich obgryzionych :D Ach, uwielbiam go. A złoto w tym roku przypada...

1. Salon Perfect "Summer Escape" i "Yowza Yellow"
Z wyznaczeniem pierwszego miejsca nie miałam żadnego problemu. Te dwa neonki to moje największe miłości roku 2014. Są idealne! Kryją całkiem nieźle jak na neony, oczywiście potrzebna jest biała baza, ale nie jest tak źle. Pomarańczowy trafił do mojego urodzinowego rozdania, a żółty jest dla mnie zastępcą Glowsticka z Orly, który zresztą też już jest w mojej kolekcji :) Nie wyobrażam sobie życia bez takich pięknych neonowych kolorów!


Potrafiłybyście wybrać tylko jeden lakier, który najbardziej pokochałyście w 2014 roku? :D
Moje poprzednie zestawienie znajdziecie TUTAJ

Oby rok 2015 był równie bogaty w piękne lakiery! :)
Do usłyszenia :*

Golden Rose Scale Effect

Kojarzycie serię Scale Effect z Golden Rose? Jest to kolekcja flejkowych lakierów w różnych kolorach, która już dawno temu została wycofana ze sprzedaży, czego nie rozumiem bo jest fenomenalna! Oczywiście jako fanka flakies marzyłam o Scale Effect, odkąd zobaczyłam je w internecie i nie mogłam zrozumieć, jak firma mogła wycofać coś tak pięknego. Mam nadzieję, że jeszcze mi to kiedyś zrekompensują ;)

Narzekam i narzekam, a właściwie nie mam do tego powodu, bo jakieś dwa miesiące temu dostałam 4 lakiery z mojej wymarzonej serii. Nie wiem jak i nie wiem gdzie zdobył je mój były chłopak, ale to nieważne, ważne że spełnił moje prawdopodobnie największe lakierowe marzenie ever. Dzięki jeszcze raz :*

Tak jak wspomniałam, w moje ręce trafiły cztery lakiery: numer 04, 08, 13 i 15. Nie byłabym sobą, gdybym nie położyła ich na czarny lakier z matowym topem. Ale po co wypróbowywać każdy z osobna, gdy można użyć wszystkich naraz? :3 Efekt jest nieziemski! Mam na paznokciach czarny Golden Rose Rich Color 35, po jednej warstwie każdych flejków i matowy top coat z OPI. Lakiery nie sprawiały problemów przy nakładaniu, chociaż pędzelek mógłby być trochę szerszy. Zmywanie to sama przyjemność, oczywiście pod względem łatwości, bo wcale nie chciałam ich zmywać :D


Co sądzicie o mojej drugiej "flejkowej kanapce?" :) Pierwszą możecie obejrzeć TUTAJ.

Jako iż pewnie nie będzie mi dane napisać post przed świętami, chciałabym życzyć Wam rodzinnych i wesołych świąt, pysznego jedzenia i lakierowych prezentów! :3


Lakiery Miss Selene - swatche

Witam Was kochani :) Poprzedni post był typowo jesienny, a dzisiaj takie ładne słoneczko za oknem, że zachciało mi się czegoś bardziej kolorowego. Znacie lakiery Miss Selene z Golden Rose? Ja bardzo je lubię, przede wszystkim ze względu na cenę (3.20zł) i dużą gamę kolorystyczną. To od nich zaczęło się moje lakieromaniactwo, gdy kupiłam sobie 5 kolorów (granatowy, błękitny, żółty, fioletowy i zielony) i byłam pewna, że mam już każdy możliwy kolor tęczy i nie potrzebuję więcej, hahaha, naiwna ja :D Od tamtej pory moje zbiory trochę się powiększyły i obecnie mam 16 Selenek. Warto je kupować jeśli chcecie tylko wypróbować jakiś kolor i nie potrzebna Wam duża buteleczka. Jakościowo są bardzo dobre (tak jak wszystkie lakiery Golden Rose, po prostu jestem ich wierną fanką :)). Niektóre kryją bardzo słabo i potrzebowały białej bazy, ale pewne kolory po prostu tak mają. Wśród Miss Selene znajdziecie i shimmery, i brokaty, a głównie żelki (niby to są kremy, ale takie rzadkie, że dla mnie podchodzą pod wykończenie jelly). Bardzo je lubię właśnie za tę rzadką konsystencję, bo wolę nałożyć więcej cienkich warstw niż jedną grubą. W ogóle nie przepadam za gęstymi kremami, nawet jak mają super krycie :D


Oto przegląd mojej kolekcji Selenek. Moimi ulubieńcami są 215 (zielonożółty neeeooon <3), 140 (niby czerwony a dla mnie to pomarańcz) i ciemnoszary 232. Ostatnio spodobał mi się też 113, jakoś tak przekonuję się do pereł ;)


103 używałam czasem jako bazy, to po prostu mleczna biel :) Nada się też do frencha.

Co sądzicie o tych małych buteleczkach? Lubicie testować kolory czy wolicie większą pojemność lakierów? Jestem ciekawa Waszego zdania!

World of Colors, czyli tęczowy gradient

Jakiś czas temu nasza kochana Tamit ogłosiła na swoim blogu Kreatywny Konkurs Lakierowy. Bardzo spodobał mi się ten pomysł, ponieważ według mnie w polskiej blogosferze jest takich zdecydowanie za mało. Przyznaję, że lubię brać udział w rozdaniach, ale w ich wypadku wszystko kręci się wokół nagrody. W tym konkursie jest inaczej. Mamy okazję spróbować swoich sił, podzielić się częścią swojego życia z innymi. Stworzyć coś, co w pełni wyrazi to, jacy jesteśmy.

Zapraszam Was na post, który bierze udział w konkursie na blogu Fall in NaiLove.


Nie musiałam długo się zastanawiać, do czego nawiążę swoim zdobieniem. 4 lata temu, gdy jeszcze nie malowałam paznokci, pierwszy raz w życiu pojechałam do Disneylandu. Mogę spokojnie powiedzieć, że od tamtej pory moje życie bardzo się zmieniło - postanowiłam, że pewnego dnia będę tam pracować, bez względu na to, co myślą o tym inni. Szczególne wrażenie zrobił na mnie pokaz fontann w parku California Adventure o nazwie World of Color. Brzmi znajomo? :) Tak, właśnie stąd wzięła się nazwa mojego bloga. Każdy, kto kocha kolory, fontanny, muzykę i Disneya powinien chociaż raz w życiu zobaczyć ten pokaz. Ja przepadłam. Po powrocie do Polski w kółko słuchałam ścieżki dźwiękowej World of Color i marzyłam o tym, by móc przeżyć to na żywo jeszcze raz. Udało się w zeszłe wakacje. Może to dziwne, ale to fontannowe show wywołuje u mnie skrajne emocje. Za każdym razem cieszę się jak małe dziecko, a gdy się kończy wychodzę z parku zapłakana. Dlatego nie mogłam sobie wyobrazić innej nazwy, gdy zakładałam bloga o lakierach do paznokci. Kocham kolory!


Zdobienie, które wykonałam na swoich paznokciach parę dni temu idealnie pasuje do określenia "World of Colors". Jest to pionowy, tęczowy gradient w neonowych odcieniach, które uwielbiam. Wykonałam go metodą z gąbeczką, ale pomagałam sobie nakładając lakiery jeden na drugi pędzelkiem. To zdobienie jest dla mnie wyjątkowe nie tylko ze względu na to, czym było inspirowane. Jest to odtworzenie zdobienia, które stworzyłam kilka lat temu i było jednym z moich pierwszych, z których byłam bardzo zadowolona. Patrząc na obecne zdjęcia i porównując je do tych z początków mojego lakieromaniactwa, jestem z siebie na prawdę dumna. Dopiero teraz widzę, jaki postęp zrobiłam. Nie tylko w zakresie wykonywania gradientu, ale też w ogólnym wyglądzie moich paznokci. Zdjęcie mojego poprzedniego tęczowego gradientu znajdziecie na końcu tego posta.


Aby zdjęciami przywołać zeszłe wakacje, wskoczyłam w neonową sukienkę, która kojarzy mi się ze słoneczną Kalifornią. Dołączyłam również zdjęcia fontann z parku California Adventure, byście mieli pełny obraz tego, co miałam w głowie zarówno zakładając bloga, jak i tworząc mój kolorowy gradient.

Oto lista lakierów, których użyłam:
biały Sensique 101; zielony Golden Rose with Protein 327; żółty Salon Perfect "Yowza Yellow"; pomarańczowy Salon Perfect "Summer Escape"; łososiowy China Glaze "Flip Flop Fantasy"; różowy Golden Rose Paris 92; fioletowy Nubar "Flaming Purple"; top coat Seche Vite.



Podejmiecie wyzwanie i weźmiecie udział w konkursie Tamit? :)

Golden Rose Carnival 26 (nowy odcień)

W ciągu ostatnich dni dużo razy miałam w głowie firmę Golden Rose. To współpraca i paczka, to grupowe zakupy z Diunay. Jakiś czas temu widziałam na tureckiej stronie GR nowe Carnivale i bardzo żałowałam, że nie ma ich w Polsce, dopóki przez przypadek na nie nie wpadłam niewinnie zerkając na stoisko tej firmy. Od razu się rzuciłam na jeden z nich bo już widząc je w internecie wiedziałam, że któryś kupię. Swoją drogą zastanawiam się, czemu Golden Rose tak słabo informuje nas o nowościach.

Zapraszam na swatche, oto jeden z nowych Carnivali - numer 26.


Golden Rose Carnival 26

Opis
Bezbarwna baza, w której znajdziemy fioletowe prostokąty, jasnozielone heksy w dwóch rozmiarach, jasnozielone paseczki oraz duże, białe kwiatki.

Aplikacja
W zależności od tego, jaki efekt chcemy uzyskać, możemy nakładać lakier pędzelkiem lub gąbeczką. Ja zrobiłam to tym drugim sposobem, jednak przy tradycyjnej aplikacji uzyskamy podobny efekt po dwóch warstwach. Kwiatki trzeba łowić, żeby się jakiś trafił. Można pomóc sobie sondą/wykałaczką, żeby nałożyć je w odpowiednim miejscu. Nałożyłam top coat ponieważ kwiatki trochę odstawały.

Dostępność i cena
Stoiska i sklepy Golden Rose oraz strona internetowa. Cena: 10,90zł.

Moja opinia
Lubię wszelkie odstępstwa od tradycyjnego brokatu w kształcie sześciokątów, dlatego bardzo spodobały mi się nowe kolory Carnivali. Kwiatki wyglądają mega uroczo!

 
Co o nim sądzicie? Wiedzieliście coś o nowych Carnivalach?

 Jak widzicie skróciłam paznokcie, były już za długie i ciężko mi się funkcjonowało. Ale mam jeszcze dużo zaległych zdjęć z długimi, które będę Wam sukcesywnie pokazywać.
Do usłyszenia :*

Lakiery, których użyłam:
Szary - Colour Alike "Stalowe Nerwy"
Zielony - MIYO "Kiwi"
Fioletowy - H&M - "Lilac Plum"
Topper - Golden Rose Carnival 26