Od zawsze podobały mi się wszelkiego rodzaju flejki i folijki w lakierach. Gdy pierwszy raz zobaczyłam swatche lakieru firmy Color Club (swoją drogą jednej z moich ukochanych) o nazwie "Covered in diamonds" wiedziałam, że pewnego dnia musi wpaść w moje ręce. Szukałam i szukałam, niestety ciężko było mi na niego trafić stacjonarnie, nawet w Stanach, ale ciągle dzielnie wisiał na mojej wishliście. Rok temu w moje urodziny wreszcie się doczekałam i dostałam to cudo w prezencie. Pomyślicie pewnie, że pełno jest lakierów tego typu (chociażby dupe z Golden Rose Jolly Jewels) ale wierzę w to, że ten jest wyjątkowy :D No spójrzcie tylko na to <3
Covered in Diamonds to przezroczysta baza z opalizującymi folijkami. Najkorzystniej wyglądają one na ciemnych lakierach, zwłaszcza na czarnym, oczywiście jak to ja, musiałam postawić na efekt "wow". Od razu mówię, że tradycyjne nakładanie nie ma zupełnie sensu - w ten sposób jak dobrze pójdzie to zostaną nam na paznokciu ze 3 kawałki folii. Widoczny na zdjęciach efekt osiągnęłam nakładając CiD gąbeczką. W przypadku tego lakieru im więcej, tym lepiej :D Kilka odciśnięć gąbeczki, na to top coat i diamentowy efekt gotowy. UWIELBIAM go! Jest tak bardzo w moim stylu.
Gdy przyszło do zmywania, zachwyt minął :D Pomogły mi co prawda różowe klipsy z Lady Queen o których pisałam jakiś czas temu, ale jest to ten typ lakieru, którego tak łatwo się nie pozbędziesz. Od tarcia wacikiem po paznokciach bolała mnie ręka, ale i tak nie żałowałam bo z tym zdobieniem czułam się fantastycznie.
Lubicie takie zdobienia na co dzień, czy raczej zostawiacie na specjalne okazje? :)






































