Pokazywanie postów oznaczonych etykietą flakies. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą flakies. Pokaż wszystkie posty

Color Club - Covered in diamonds

Od zawsze podobały mi się wszelkiego rodzaju flejki i folijki w lakierach. Gdy pierwszy raz zobaczyłam swatche lakieru firmy Color Club (swoją drogą jednej z moich ukochanych) o nazwie "Covered in diamonds" wiedziałam, że pewnego dnia musi wpaść w moje ręce. Szukałam i szukałam, niestety ciężko było mi na niego trafić stacjonarnie, nawet w Stanach, ale ciągle dzielnie wisiał na mojej wishliście. Rok temu w moje urodziny wreszcie się doczekałam i dostałam to cudo w prezencie. Pomyślicie pewnie, że pełno jest lakierów tego typu (chociażby dupe z Golden Rose Jolly Jewels) ale wierzę w to, że ten jest wyjątkowy :D No spójrzcie tylko na to <3


Covered in Diamonds to przezroczysta baza z opalizującymi folijkami. Najkorzystniej wyglądają one na ciemnych lakierach, zwłaszcza na czarnym, oczywiście jak to ja, musiałam postawić na efekt "wow". Od razu mówię, że tradycyjne nakładanie nie ma zupełnie sensu - w ten sposób jak dobrze pójdzie to zostaną nam na paznokciu ze 3 kawałki folii. Widoczny na zdjęciach efekt osiągnęłam nakładając CiD gąbeczką. W przypadku tego lakieru im więcej, tym lepiej :D Kilka odciśnięć gąbeczki, na to top coat i diamentowy efekt gotowy. UWIELBIAM go! Jest tak bardzo w moim stylu.


Gdy przyszło do zmywania, zachwyt minął :D Pomogły mi co prawda różowe klipsy z Lady Queen o których pisałam jakiś czas temu, ale jest to ten typ lakieru, którego tak łatwo się nie pozbędziesz. Od tarcia wacikiem po paznokciach bolała mnie ręka, ale i tak nie żałowałam bo z tym zdobieniem czułam się fantastycznie.


Lubicie takie zdobienia na co dzień, czy raczej zostawiacie na specjalne okazje? :)

Golden Rose Scale Effect

Kojarzycie serię Scale Effect z Golden Rose? Jest to kolekcja flejkowych lakierów w różnych kolorach, która już dawno temu została wycofana ze sprzedaży, czego nie rozumiem bo jest fenomenalna! Oczywiście jako fanka flakies marzyłam o Scale Effect, odkąd zobaczyłam je w internecie i nie mogłam zrozumieć, jak firma mogła wycofać coś tak pięknego. Mam nadzieję, że jeszcze mi to kiedyś zrekompensują ;)

Narzekam i narzekam, a właściwie nie mam do tego powodu, bo jakieś dwa miesiące temu dostałam 4 lakiery z mojej wymarzonej serii. Nie wiem jak i nie wiem gdzie zdobył je mój były chłopak, ale to nieważne, ważne że spełnił moje prawdopodobnie największe lakierowe marzenie ever. Dzięki jeszcze raz :*

Tak jak wspomniałam, w moje ręce trafiły cztery lakiery: numer 04, 08, 13 i 15. Nie byłabym sobą, gdybym nie położyła ich na czarny lakier z matowym topem. Ale po co wypróbowywać każdy z osobna, gdy można użyć wszystkich naraz? :3 Efekt jest nieziemski! Mam na paznokciach czarny Golden Rose Rich Color 35, po jednej warstwie każdych flejków i matowy top coat z OPI. Lakiery nie sprawiały problemów przy nakładaniu, chociaż pędzelek mógłby być trochę szerszy. Zmywanie to sama przyjemność, oczywiście pod względem łatwości, bo wcale nie chciałam ich zmywać :D


Co sądzicie o mojej drugiej "flejkowej kanapce?" :) Pierwszą możecie obejrzeć TUTAJ.

Jako iż pewnie nie będzie mi dane napisać post przed świętami, chciałabym życzyć Wam rodzinnych i wesołych świąt, pysznego jedzenia i lakierowych prezentów! :3


Kanapka z flejków

Cześć :) Czy są jakieś lakieromaniaczki, które nie lubią lakierów z flakies? Nie sądzę. Ja je uwielbiam. Mam świadomość tego, że często mylę flejki z folią ciętą, ale jestem wielką fanką tych rodzajów topów i dla mnie to prawie to samo :D W każdym razie dzisiaj będą flejki-flejki, i to w dużej ilości. Natchnęło mnie ostatnio, żeby połączyć wszystkie lakiery tego rodzaju, które znajdę w domu. Z tego powstało to coś, co nazwałam flejkową kanapką ;)


Na czarną bazę (Golden Rose Rich Color 35) położyłam kolejno: warstwę MIYO "Snowflakes", Wibo Matte Glitters 2, Wibo Matte Glitters 1, drugi raz MIYO "Snowflakes" oraz top coat matujący OPI. Uzyskany efekt bardzo mi się spodobał. Dodanie dwóch lakierów Wibo było strzałem w dziesiątkę, bo to one dodały od siebie trochę niebieskości i złota. Najlepsze jest to, że na każdym paznokciu efekt końcowy jest trochę inny, zmienia się też w zależności od światła i kąta patrzenia :)


Cóż więcej mogę powiedzieć..marzą mi się lakiery Golden Rose Scale Effect których już nie ma w sprzedaży, a eksperymentowanie z tym co mam w domu to jedyne, co mi pozostaje :)
Co o tym sądzicie?

Wibo Trend Extreme Nails 3 (nowy kolor)

Witajcie ;) Przepraszam za długą nieobecność, ale integrowałam się na Mazurach z Instytutem Dziennikarstwa :) Było cudownie, tak cudownie że paznokcie były niepomalowane i mi to nie przeszkadzało, haha. Wróciłam cała i nie zdrowa, bo przeziębiona, ale wciąż pełna wrażeń.

Dziś chciałabym Wam pokazać fioletowy lakier z nowej kolekcji Wibo - Trend Extreme Nails. W buteleczce mnie zaczarował, ponieważ nie jest to typowy brokat a coś na kształt flakies zanurzonych w fioletowawej bazie z niebieskim pyłkiem. Dosyć to skomplikowane, ale na zdjęciach zobaczycie o co chodzi. Na paznokciach nie do końca mi się podoba, bo nie lubię fioletu i źle się z nim czułam (tak, mądra jestem, że go kupiłam). Z drugiej strony wygląda magicznie i niektórym może się spodobać.


Aplikacja nieco mnie zdziwiła, bo po pierwszej warstwie myślałam, że to jakiś glut bo było ciężko, a druga nałożyła się bez problemu. Zmywanie również było bezproblemowe, za co duży plus. Cena to około 7zł, nie pamiętam dokładnie ;) Na zdjęciach mam jakieś czerwone łapy za co przepraszam, ale kolor lakieru się zgadza.


Jestem bardzo ciekawa, co o nim sądzicie. Jeśli o mnie chodzi, pewnie trafi na wyprzedaż ;)

Life 71 i 73 (flakies)

Heeej :) Właśnie wróciłam z Zegrza, gdzie spędziłam kilka dni na warsztatach przygotowując przedstawienie z okazji rocznicy Powstania Warszawskiego. Jeśli ktoś akurat jest z tych okolic i ma ochotę wpaść, zapraszam 31.07 do Zegrza i 1.08 do Serocka ;)
Ale przejdźmy do tematów lakierowych. Chciałabym pokazać Wam dwa cukiereczki z Super pharm. Jak niektórzy z Was wiedzą, uwielbiam wszelkiego rodzaju flejki w lakierach więc i te mnie zainteresowały. Zdecydowałam się na wersję niebieską i pomarańczową, wiem, że jest też różowa, żółta i fioletowa. Flakies zatopione są w kolorowej bazie, ale położone na czarny nie zmieniają jego koloru. Ja użyłam ich na czarnym oraz kolorowym lakierze, czarny dodatkowo zmatowiając. Oto, jak się prezentują:


Niestety, flejków nabiera się mało na pędzelek dlatego trzeba połowić, jeśli chcemy mocniejszego efektu. Zmywanie zupełnie nie sprawiło mi problemu.
Co o nich sądzicie? Jak dla mnie są zachwycające w buteleczkach, na paznokciach raczej przeciętne :)

Models Own - Mermaid Tears, czyli moje ukochane flakies

Cześć :) Ten post miał pojawić się wcześniej, jednak sprawdzian z historii skutecznie uniemożliwił mi skupienie się na blogu. Ale dostałam 4 :D Drugim moim problemem jest to, że obydwa komputery ostatnio świrują, wczoraj nie mogłam na przykład zgrać zdjęć z aparatu. W końcu sobie poradziłam i przybywam, żeby pokazać Wam jeden z moich najbardziej wymarzonych lakierów. Gdy moja koleżanka wyjechała w te wakacje do Anglii, poprosiłam ją, żeby mi go przywiozła. Na szczęście poradziłam sobie sama bo okazało się, że mam trochę czasu podczas przesiadki w Londynie. Weszłam do drogerii i przepadłam :D Gdybym miała więcej pieniędzy to na pewno bym wykupiła cały sklep, ale skończyło się na 3 lakierach Models Own i jednym Barry M. Dzisiaj właśnie o jednej z modelek, która zdecydowanie była moim numerem 1. na liście zakupów. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia w internecie. Jako że flakies to moje ukochane wykończenie, nie mogłabym sobie wymarzyć innego lakieru.
Przy okazji chciałabym ogłosić, że od dzisiaj piątki na moim blogu będą Brokatowymi Piątkami :D Tak sobie wymyśliłam bo mam trochę topperów do pokazania. Pierwszy z nich to właśnie...
Nazwa: Models Own - "Mermaid Tears"
Pojemność: 14ml
Cena: ok. 25zł
Kolor, wykończenie: Duże flakies mieniące się na niebiesko-zielono, zatopione w delikatnie fioletowej bazie, jednak nie nadaje ona koloru.
Konsystencja i aplikacja: Pędzelek jest dziwnie cienki, płatków nabiera się dosyć dużo, ale ja i tak pomogłam sobie sondą, żeby było ich więcej. Konsystencja rzadka.
Czas wysychania: Niestety lakier dosyć długo pozostaje miękki.
Zmywanie: Szczerze mówiąc, jeszcze nie zmyłam :) Noszę ten manicure już 4. dzień.
Jako bazy użyłam niezastąpionego Golden Rose Rich Color 35. Następnie nałożyłam warstwę Mermaid Tears, dodając więcej flakies sondą. Pierwsze zdjęcia to wersja bez topu. Wyglądają, jakby były mokre, prawda? :D Takie złudzenie dają nierówności na paznokciach. Niestety te Syrenie Łzy lubią odstawać, jeśli nie pokryje się ich top coatem. Ostatnie zdjęcie to wersja zmatowiona (OPI Matte Top Coat), którą nosiłam przez 4 dni i wygląda cudownie, mimo że tego nie widać na zdjęciu.
Miałam duże problemy z robieniem zdjęć tego lakieru, bo żadne nie oddają jego piękna. Wzięłam nawet aparat do szkoły, żeby złapać światło dziennie, ale niestety wszystkie szkolne zdjęcia wyszły poruszone. :< Musicie wierzyć mi na słowo, że ten lakier to magia, a nazwa jest idealnie dobrana - faktycznie wygląda jak łzy syreny. Tak mi się podobają moje paznokcie, że szkoda mi zmywać. I już postanowiłam, że zrobię takie same na studniówkę bo mam niebiesko-czarną sukienkę :)
Gdy patrzycie na moje zdjęcia wyobraźcie sobie, że drobinki mienią się jeszcze na zielono, w zależności od kąta padania światła. Wg mnie wszystkie swatche tego lakieru są słabe w porównaniu do rzeczywistości. Pozostaje przekonać się na własnej skórze. Poza tym to zdecydowanie największe flejki jakie widziałam :D I tyle ode mnie dzisiaj, musiałam się nachwalić bo (muszę to powiedzieć jeszcze raz) zakochałam się w tym lakierze!
Do napisania :)

PS. Dziękuję za 2000 wyświetleń! :) Cieszę się, że coraz więcej osób zagląda na mojego bloga. Zapraszam również na stronę na facebooku, którą powoli rozpędzam :)


Golden Rose 3D Glaze 13 jako zbite lustro

I ja uległam lakierom z nowej kolekcji 3D Glaze. Na razie kupiłam tylko jeden - nr 13. Są to srebrne holograficzne flejki w przezroczystej bazie, czyli moje ulubione wykończenie :D Postanowiłam zrezygnować z tradycyjnego nakładania lakieru i bawiłam się w układanie mozaiki ze srebrnych flejków. Stąd tytuł posta - dla mnie wygląda to jak zbite lustro :) Oceńcie sami.
Zdjęcia w sztucznym świetle.


Bazą pod lustro był niezastąpiony czarny Golden Rose Rich Color 35. Na palcach wskazującym i małym Sally Hansen - Green Tea :)
Co o tym sądzicie?
Do napisania <3

Miyo "Snowflakes"

Witam po dłuższej przerwie. Trzecia klasa, zaczął się maturalny szał, wybieranie tematów prezentacji, kierunków studiów, fakultetów. Istny koszmar, jak dla kogoś kto nie wie co chce robić w życiu :D Właściwie to wie, ale do tego nie ma konkretnych studiów. No mniejsza ;)

Mój ukochany manikiur ostatnich miesięcy, czyli długo oczekiwane flakies! Miyoska o nazwie "Snowflakes" kupiłam w listopadzie ale wciąż było mi szkoda go użyć. W końcu się odważyłam, w końcu rozpoczęcie roku szkolnego to zawsze jakaś okazja. Było warto! Nie mogłam się napatrzeć :)
Zmatowione flejki na czarnym tle marzyły mi się od początku mojej przygody z lakierami. Cieszę się, że spełniłam to marzenie.










 

Flejki mienią się na zielono i pomarańczowo. Aaaaa kocham je! <3

Użyłam:
Czarny - Golden Rose Rich Color 35
Flakies - MIYO "Snowflakes"
Top coat - H&M matte top coat.

Do napisania :*