Gdy ostatnim razem zamówiłam sobie srebrne naklejki ze sklepu Born Pretty Store postanowiłam, że nigdy więcej nie popełnię tego błędu. Popełniłam. O poprzednich wyczynach możecie poczytać TUTAJ. Tym razem miało być inaczej. Miałam wielką nadzieję, że te naklejki nie będą takie sztywne, że top coat ich nie powygina i nie będę musiała ich za chwilę odklejać. Myliłam się, choć w jednej kwestii złote naklejki wygrały z tamtymi srebrnymi: o wiele lepiej dopasowują się do paznokcia, ogólnie są przyjemniejsze w obsłudze. ALE...gdy całość pokryje się top coatem (nie ma przecież innej opcji, żeby się nie poodklejało), dodam, że top coatem szybkoschnącym, całe zdobienie traci sens a naklejki same odklejają się na brzegach, by za chwilę zostać ściągnięte przez zdenerwowaną właścicielkę paznokci. Bez sensu. Wzór sam w sobie jest ładny (chociaż ciężko go pociąć tak, żeby jakoś sensownie zmieścił się na paznokciu), ale tego odklejania się nie mogę wybaczyć, mimo niskiej ceny $1.56. "Głupia, nie powinna używać topu szybkoschnącego!", powiecie. Może i tak jest, ale cóż, nie używam innych topów więc nie miałam okazji sprawdzić, a swoją opinię bazuję na tym, co spotkało mnie już drugi raz :) Podsumowując: naklejki te mają potencjał, ale nie wydawałabym kasy po to żeby za chwilę mieć nail fail. Znajdziecie je TUTAJ. Jeśli używałyście takich naklejek i wszystko Wam wyszło, dajcie znać. Jeśli to ze mną coś jest nie tak to chciałabym o tym wiedzieć :D Jeśli ktoś jest ciekawy, bazą pod zdobienie był lakier Formula X "Legend" - w buteleczce piękny, na paznokciach ginie. Spróbuję go jeszcze położyć na czarną bazę. Generalnie to zdobienie wytrzymało jakieś 3h po czym je zmyłam. Nie mam cierpliwości do takich rzeczy :D
Jak zawsze przypominam o kodzie LAFX31 :)
Czekam na info od Was w sprawie naklejek ;) Do napisania!



