Models Own - "Grape Juice"

Hej ;) Jak się macie? Ja właśnie zrobiłam sobie małe wolne w środku tygodnia i po trzech dniach noszenia wreszcie mogłam zrobić zdjęcia tego lakieru. Parę miesięcy temu naszło mnie na kupowanie bardzo jasnych, rozbielonych fioletów. Pierwszym, który wpadł w moje ręce był pachnący winogronami "Grape Juice" firmy Models Own przywieziony z Londynu.


Lakier pochodzi ze starej pachnącej kolekcji firmy. Niedawno do kolekcji dołączyły nowe kolory. Jeśli kochacie pastele, będzie idealny dla Was. Bardzo cienki i dosyć sztywny pędzelek oraz kredowa konsystencja nieco utrudniają współpracę, ale są rzeczy, które na pewno Wam to wynagrodzą: dobre krycie (całkowicie wystarczą dwie warstwy), wyczuwalny zapach, bardzo łatwe zmywanie i oczywiście efekt końcowy! Nosząc ten lakier dostałam wiele komplementów i czułam się z nim bardzo dobrze, mimo że przecież nie przepadam za fioletami. Muszę zaznaczyć, że w rzeczywistości Grape Juice ma trochę więcej różowych tonów, niż na zdjęciach. Przypomina mi trochę "Wicker Park" Color Club tylko jest jaśniejszy. Może zrobię kiedyś porównanie? :)


Lubicie pastele, a może wolicie mocniejsze kolory jesienią?
Dajcie znać, co o nim sądzicie :)

Chanel - "Rouge Noir"

Cześć kochani :) Jak tam u Was? Pogoda troszkę się poprawiła i wreszcie udało mi się złapać słońce, żeby zrobić zdjęcia. Niestety, z uczelni wracam jak już się ściemnia i nawet nie mam zdjęcia mojego poprzedniego mani. Dziś chciałabym pokazać Wam wyjątkowy lakier w mojej kolekcji.


Dlaczego wyjątkowy? Bo jest to lakier firmy Chanel, o nazwie Rouge Noir (czarna czerwień, czerwona czerń czy coś w tym stylu :D). Jak się pewnie domyślacie, nie kupiłam go sama, a dostałam. W mojej kolekcji brakowało tak ciemnego odcienia czerwieni. Właściwie ciężko to nazwać czerwienią, jest to bordo wpadające w brąz a nawet czerń.


Rouge Noir bardzo dobrze się rozprowadza. Pędzelek nie jest za szeroki, a konsystencja jest odpowiednio rzadka. Ciekawy jest fakt, że w zależności od tego, jak ciemny odcień chcemy uzyskać, możemy nałożyć jedną lub dwie warstwy. Warto pamiętać, że takie kolory lubią zabarwiać paznokcie i skórki, dlatego przed użyciem trzeba użyć bazy ochronnej. 


 Lakier ten świetnie pasuje do jesieni, aż chce się jeszcze pomalować usta taką ciemną, bordową szminką :3 Jeśli lubicie vampowe odcienie, Rouge Noir będzie dla Was idealny. Niestety nie znam żadnych szczegółów dotyczących ceny czy dostępności lakierów Chanel.



A na koniec Zosia pomagająca mi w sesji zdjęciowej :D



Poczuliście jesień? :)

Salon Perfect - "Yowza Yellow"

Uwaga, post zawiera lokowanie produktu :)
Cóż może być piękniejszego niż neony? Więcej neonów! Jeden z moich najbardziej udanych zakupów lakierowych ever, czyli lakier Yowza Yellow firmy Salon Perfect postanowiłam połączyć z moimi nowiuteńkimi neonowymi Conversami. Kolor jest identyczny, więc możecie sobie wyobrazić, jak byłam zachwycona tym duetem jako fanka zakreślaczowej żółci :) Dla stonowania całego mani dodałam parę ćwieków, trochę bieli i tak powstało moje zdobienie inspirowane trampkami.


Lakiery Salon Perfect kupicie w drogeriach Hebe, kosztują ok. 15zł (nie pamiętam dokładnie, poza tym była promocja). Neon jak to neon, wiadomo, krycie ma nie za dobre. Na dwie warstwy białego Sensique 101 położyłam dwie warstwy Y.Y. i to właściwie wystarczyło do pełnego krycia. W wersji solo potrzebne by były pewnie 4 lub więcej warstw, dlatego pamiętajcie o białym podkładzie. Co do samej aplikacji, nie sprawiła mi większych kłopotów, pędzelek jest wąski ale bez przesady, czyli taki jakie lubię. Konsystencja dosyć rzadka. Trwałości niestety nie miałam okazji sprawdzić, bo zawsze jak noszę ćwieki to zaczynam je wcześniej zrywać i ostatecznie zmywam cały mani :D


Co sądzicie o tym połączeniu w środku jesieni? Jak dla mnie neony są dobre na wszystko i w ogóle lekiem na całe zło :D

Claire's - "Jazz"

Cześć :) W ostatnich dniach miałam ręce pełne roboty i byłam zabiegana więc dopiero dzisiaj znalazłam czas, żeby coś dla Was napisać, bo zajęcia mam na 15, hehe. Zaczęłam studenckie życie i jak na razie bardzo mi się podoba (część towarzyska, nie zajęciowa :P). 

Lakier "Jazz" ze sklepu Claire's chodził za mną od dawna. Na jego zakup zdecydowałam się jednak dopiero po zobaczeniu recenzji Zu. Zawsze to mówię, ale powtórzę jeszcze raz: na zdjęciach Zu podoba mi się każdy możliwy lakier i chce wszystkie kupować. Na moich dłoniach Jazz nie do końca mi się spodobał, ale jak patrzę teraz na zdjęcia (robione daaaawno temu) to chyba chcę dać mu drugą szansę :)


W jasnofioletowej mlecznej bazie pływają hexy w dwóch rozmiarach i kilku kolorach oraz niebieskie kółeczka, na które ciężko trafić. Całość wygląda bardzo wesoło i jogurtowo, kojarzy mi się np. z Disneylandem (no jasne, bo z czym innym może mi się coś kojarzyć?) i wywołuje uśmiech na mojej twarzy w ten paskudny, deszczowy dzień. Brokat nieco odstaje, dlatego warto wygładzić paznokcie top coatem. Zmywanie jak się pewnie domyślacie nie należy do najłatwiejszych, ale takie życie lakieromaniaczki, co poradzę, że kocham brokat :3


Jak Wam się podoba?

Przepraszam, że jestem taka zacofana z Waszymi blogami, może w weekend uda mi się to nadrobić. Nawet paznokci ostatnio nie mam czasu pomalować, a jak już pomalowałam to nie miałam kiedy zrobić zdjęć i starły mi się już końcówki :< I jeszcze nie pochwaliłam Wam się, co kupiłam na targach!

Do napisania, misiaki <3